Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Non toxic activewear: skąd nagle ten trend i co naprawdę mówią badania

Amerykanki masowo wymieniają odzież treningową z poliestru na naturalne włókna, a filmy o non toxic activewear robią na TikToku setki tysięcy wyświetleń. Ten trend nie wziął się z mody, tylko z serii badań naukowych i zmian w prawie, które warto znać. Zebrałam je wszystkie w jednym miejscu.

Non toxic activewear: skąd nagle ten trend i co naprawdę mówią badania

Od kilku miesięcy obserwuję, co się dzieje na amerykańskim TikToku, i wygląda to jak wielka wymiana szafy treningowej. Filmy z serii „testuję odzież sportową bez toksycznej chemii" robią po 140-200 tysięcy wyświetleń i zbierają po kilkaset komentarzy. Twórczynie odpowiadają na pytania w stylu „where do you get your non toxic activewear?", a hasło non toxic activewear ma na TikToku własną stronę zbiorczą z setkami filmów.

Najciekawsza jest jednak liczba, której nie widać na pierwszy rzut oka. Jeden z popularnych filmów z tego trendu ma 6,8 tysiąca polubień i aż 5,5 tysiąca zapisań. Ludzie zapisują te filmy jak przepisy na obiad, a zapisanie to nie jest lajk z uprzejmości, tylko plan zakupowy. W komentarzach nikt już nie kwestionuje, czy syntetyki są problemem. Ludzie pytają tylko, czym je zastąpić.

Skąd to się wzięło? Z czterech rzeczy, które wydarzyły się jedna po drugiej. Opowiem Wam po kolei, z badaniami w ręku.

Łyżeczka plastiku w mózgu

W lutym 2025 roku w Nature Medicine ukazała się praca, w której naukowcy zważyli plastik znaleziony w ludzkich mózgach. Wyszło około 7 gramów, czyli mniej więcej tyle, ile waży plastikowa łyżeczka. W mózgach z 2024 roku było go o połowę więcej niż w mózgach badanych w 2016, a stężenia okazały się wyższe niż w wątrobie i nerkach. To badanie obiegło wszystkie światowe media i miliony ludzi zadały sobie jedno pytanie: skąd ten plastik się we mnie bierze?

Jedna z odpowiedzi wisi w szafie. Poliester i poliamid to materiały syntetyczne, powstają z ropy naftowej, a odzież treningowa to najczęściej prana rzecz, jaką masz. Badacze z University of Plymouth policzyli, że jedno pranie syntetyków (6 kg) uwalnia do wód nawet 700 tysięcy mikrowłókien, z czego sam poliester odpowiada za około 496 tysięcy. A w 2020 roku ten sam zespół pokazał coś jeszcze ciekawszego: samo noszenie syntetycznych ubrań potrafi uwalniać do otoczenia więcej mikrowłókien niż ich pranie. Mikroplastik znaleziono już we krwi, w łożysku i w blaszkach miażdżycowych. To nie jest teoria spiskowa z TikToka, tylko publikacje w recenzowanych czasopismach naukowych.

BPA w stanikach sportowych

W 2022 roku amerykańska organizacja Center for Environmental Health przebadała staniki sportowe i koszulki treningowe popularnych marek. W produktach z poliestru z elastanem wykryto bisfenol A (BPA) w stężeniach do 40 razy przekraczających próg bezpieczeństwa obowiązujący w Kalifornii. BPA od lat łączy się z zaburzeniami gospodarki hormonalnej. A teraz pomyśl, jak nosisz stanik sportowy: ciasno, godzinami, na spoconej skórze, w mocno ukrwionym miejscu.

Skóra wchłania więcej, niż sądziliśmy

Przez lata przemysł uspokajał, że nawet jeśli w ubraniach jest chemia, to skóra jej nie wchłania. W 2024 roku naukowcy z University of Birmingham sprawdzili to na modelach ludzkiej skóry i opublikowali wyniki w Environment International. Z 17 badanych związków PFAS aż 15 przenikało przez barierę skórną. Najbardziej przebadany z nich, PFOA, przenikał do krwiobiegu w 13,5%, a kolejne 38% dawki zostawało w skórze jako magazyn do dalszego uwalniania. Co gorsza, nowsze PFAS o krótszych łańcuchach, wprowadzane jako „bezpieczniejsze zamienniki", wchłaniały się nawet w 59%. PFAS znajdziesz w wykończeniach typu quick dry i sweat proof, a nazywa się je wieczną chemią, bo nie rozkładają się ani w środowisku, ani w organizmie.

I jeszcze jedno. Skóra na treningu jest rozgrzana, ukrwiona i spocona, czyli chłonie więcej niż zwykle. To najgorszy możliwy moment, żeby owijać ją materiałem syntetycznym z chemicznym wykończeniem.

Prawo dogania chemię

Od 1 stycznia 2025 roku Kalifornia i Nowy Jork zakazały sprzedaży odzieży z celowo dodanymi PFAS. W kwietniu 2026 prokurator generalny Teksasu wszczął dochodzenie wobec jednej z największych marek legginsów świata, a przeciwko kilku znanym markom odzieży sportowej toczą się pozwy zbiorowe. Kiedy dwa największe stany USA zakazują czegoś w ubraniach, ludzie zaczynają pytać, co w tych ubraniach było przez ostatnie 20 lat.

„Bawełna nie nadaje się na trening". Na pewno?

Pod każdym filmem z tego trendu wraca jeden mit: „bawełna nie nadaje się na trening, bo chłonie pot". Przyznaję uczciwie: na trening na maksymalnym tętnie bawełna się nie nadaje. Tylko bez przesady... większość z nas nie startuje na igrzyskach, po prostu chodzimy na osiedlowe siłownie, jogę i spacery, a tam bawełna organiczna radzi sobie świetnie.

Mikrobiolodzy z Uniwersytetu w Gandawie zbadali koszulki po intensywnym treningu spinningu i odkryli, że bakterie z rodzaju Micrococcus, odpowiedzialne za ostry zapach potu, rozwijały się na poliestrze, a na bawełnie praktycznie nie rosły. Pot sam w sobie jest niemal bezwonny, śmierdzi dopiero bakteryjna uczta na materiale syntetycznym. Na mocne treningi i upały jest z kolei wełna merino, która według badań prowadzonych na North Carolina State University buforuje wilgoć o około 96% lepiej niż poliester. Naturalne włókna nie potrzebują chemicznego wspomagania, żeby działać na treningu, bo robią to same. Więcej o tym pisałam w osobnych wpisach: o wełnie merino w upale i o bawełnie organicznej na treningu.

Cena nie chroni

Rynek odzieży sportowej z czystym składem był wart 14,8 miliarda dolarów w 2024 roku, a prognozy mówią o 29,4 miliarda do 2033, więc to nie jest chwilowa moda. Przy okazji obalę mit, który słyszę najczęściej: „kupię droższe, będzie zdrowsze". Poliester za 40 złotych z sieciówki i poliester za 4000 złotych z modnym logo to chemicznie ten sam materiał z ropy naftowej. O tym, co ubranie robi Twojemu ciału, decyduje włókno, nie cena. Dlatego kobiety w komentarzach pod tymi filmami nie pytają już o logo, tylko o skład.

„A znacie takie marki w Europie?"

To najczęstsze pytanie pod wiralowymi filmami o non toxic activewear. I zwykle zostaje bez odpowiedzi, bo wszystkie polecane tam marki są z USA albo z Australii.

A ja nie weszłam w ten trend, to trend doszedł do tego, co robię od dawna. Markę założyłam 13 lat temu, bo chciałam nosić naturalne włókna, których nigdzie nie było, a odzież sportową z wełny merino 17,6 mikrona szyję od wielu lat, na długo zanim ktokolwiek nazwał to non toxic activewear. W kolekcji Non Toxic Activewear używam wyłącznie dwóch włókien: wełny merino 17,6 mikrona z certyfikatami The Woolmark Company i ZQRX oraz bawełny organicznej z certyfikatem OEKO-TEX. Tkaniny powstają we Włoszech, a każdy produkt jest projektowany i szyty w Polsce.

Więc jeśli ktoś pyta, czy w Europie są takie marki... Tak. W Polsce. Od 13 lat.

Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady medycznej.

Źródła:
Nihart A.J. et al., „Bioaccumulation of microplastics in decedent human brains", Nature Medicine 2025
Center for Environmental Health, badanie BPA w odzieży sportowej, 2022
Ragnarsdóttir O. et al., „Dermal bioavailability of perfluoroalkyl substances using in vitro 3D human skin equivalent models", Environment International 2024, University of Birmingham
Napper I.E., Thompson R.C., badania nad uwalnianiem mikrowłókien w praniu, University of Plymouth
De Falco F. et al., badanie o uwalnianiu mikrowłókien podczas noszenia ubrań, 2020
Callewaert C. et al., badanie zapachu koszulek po treningu, Applied and Environmental Microbiology, Uniwersytet w Gandawie
Program badawczy komfortu termicznego wełny merino, North Carolina State University
California AB 1817 i New York S1322/A994, zakazy PFAS w tekstyliach od 01.01.2025

BUTIK STACJONARNY: NIECAŁA 7 | WARSZAWA