Całe pokolenia sportowców trenowały w bawełnie i jakoś nikt nie doznał ran kłutych klatki piersiowej od biegania w bawełnianym t-shircie. A jednak "bawełna nie na sport" powtarzane jest jak dogmat. Przyjrzyjmy się temu uczciwie, z badaniami w ręku.
Skąd wziął się ten mit
Poliester wszedł do sportu na masową skalę w drugiej połowie XX wieku, w epoce, gdy telewizja kolorowa stworzyła popyt na jaskrawe, tanie w druku stroje z logo sponsorów. Na plastiku łatwo i tanio drukuje się kolory, więc przemysł pokochał syntetyki z powodów produkcyjnych, a nie zdrowotnych. Resztę zrobił marketing, który przez dekady sprzedawał plastik jako "technologię", a bawełnę zaczął przedstawiać jako przestarzałą.
Ziarno prawdy: kiedy bawełna faktycznie nie jest idealna
Bądźmy uczciwe. Przy ekstremalnym, długotrwałym wysiłku, jak zimowa wspinaczka wysokogórska czy maraton na maksymalnym tętnie, mokra bawełna robi się ciężka i wolno schnie, co przy niskich temperaturach może wychładzać. W takich warunkach lepiej sprawdzi się wełna merino. Ale joga, pilates, siłownia, spacery, rower po mieście? Tu bawełna jest w swoim żywiole.
Co mówi laboratorium: bakterie wolą poliester
Mikrobiolodzy z Uniwersytetu w Gandawie zbadali koszulki po intensywnym treningu spinningu. Poliestrowe pachniały wyraźnie gorzej, a bakterie z rodzaju Micrococcus, silnie powiązane z ostrym zapachem potu, rozwijały się na poliestrze, podczas gdy na bawełnie praktycznie nie rosły. Pot jest niemal bezwonny; zapach powstaje dopiero, gdy bakterie mają na czym żerować. Bawełna po prostu nie daje im takiej powierzchni.
Skóra kocha bawełnę
Bawełna jest naturalnie hipoalergiczna i od lat pozostaje pierwszym wyborem dermatologów dla osób ze skórą wrażliwą i skłonną do podrażnień. Włókno chłonie wilgoć do wnętrza i pozwala skórze oddychać, dzięki czemu ogranicza odparzenia, otarcia i potreningowe wypryski, częsty problem osób ćwiczących w ciasnych syntetykach. Jeśli miewasz zmiany skórne na plecach lub dekolcie po treningu, zmiana materiału bywa skuteczniejsza niż zmiana kosmetyków.
Dlaczego organiczna, a nie zwykła
Bawełna organiczna uprawiana jest bez syntetycznych pestycydów i nawozów sztucznych, z poszanowaniem gleby i wód gruntowych. Według analiz branżowych jej uprawa potrafi zużywać znacznie mniej wody z nawadniania niż konwencjonalna, bo opiera się na deszczówce i zdrowej glebie. Nasze dzianiny mają dodatkowo certyfikat OEKO-TEX Standard 100, co oznacza, że gotowy materiał przebadano laboratoryjnie pod kątem setek substancji szkodliwych.
Po co dodatek elastanu
Nasze topy, kolarki i spodenki to głównie bawełna organiczna z kilkuprocentowym dodatkiem elastanu. Ten niewielki dodatek daje dopasowanie i pamięć kształtu: top trzyma się na miejscu, kolarki nie zsuwają się w przysiadzie, a całość wraca do formy po praniu. Elastan pełni funkcję konstrukcyjną, nie zastępuje naturalnego włókna, a rdzeniem dzianiny pozostaje bawełna.
Zobacz kolekcję Bawełna albo poznaj całą filozofię Non Toxic Activewear.