Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Kilka słów o zmianach w mojej firmie

Mniej modeli, koniec wyścigu na ilość i przeceny, które są przemyślane, a nie paniczne. Opowiadam, co zmienia się w mojej firmie od jesieni 2025 i dlaczego część produktów zniknie ze sklepu na zawsze.

  • dodano: 12-07-2026
Kilka słów o zmianach w mojej firmie

Jesienią 2025 zapowiedziałam zmiany w swojej firmie. Moja firma istnieje od 13 lat, a w organizacji z takim stażem nic nie zmienia się przez pstryknięcie palcem. Pracujemy nad tym od wielu miesięcy i część efektów jest już widoczna, więc chcę Wam o nich opowiedzieć wprost, po kolei i bez marketingowej otoczki. Pisałam o tym na Instagramie, ale blog to miejsce, gdzie mogę rozwinąć temat spokojnie i gdzie ten tekst nie zniknie po dobie w algorytmie.

Mniej modeli. Celowo

Wiosennych i letnich modeli jest w tym roku znacznie mniej niż w poprzednich latach, choć kilka ciekawych premier wciąż przed nami i możecie je śledzić w kategorii nowości. To nie jest przypadek ani problem z produkcją. Po prostu nie chcę już ścigać się na ilość.

Doszliśmy w Polsce do jakiegoś absurdu: dropy co dwa tygodnie z potężną ilością ubrań, ciągłe nowości, pytania o dziesięć kolorów jednego modelu. A przecież moja marka produkuje ubrania, które nosicie przez kilka lat. Ubranie z dobrej wełny merino czy bawełny Supima nie jest z sezonu. Ono po prostu zostaje w Twojej szafie i za rok czy trzy lata nadal wygląda tak, że chcesz je zakładać. Każdy model, który u nas zostaje, ma mieć powód, żeby istnieć. Jeśli tego powodu nie ma, żegnamy się z nim. Tak jak zapowiadałam, wycofujemy się z produkcji wielu modeli i one już nigdy nie wrócą. Dlaczego? Bo świat ich nie potrzebuje.

Szyjemy tyle, ile naprawdę potrzebujecie

Zmniejszyliśmy bardzo ilości produkcyjne. Dzięki temu niektóre modele, jak zestawy Sweety, bluzki Ray, białe i czarne t-shirty z bawełny Supima czy klapki, nigdy nie trafiają na przecenę. Nie dlatego, że jestem uparta, tylko dlatego, że wyprzedają się wcześniej i nie ma czego przeceniać. Taki mam zresztą plan na tę firmę: szyć tyle, ile naprawdę potrzebujecie, a nie magazynować ubrania, które za pół roku trzeba oddać za pół ceny.

To zmienia też sens przecen. U nas są symboliczne, zwykle -20%, i obejmują naprawdę produkty z lutego i marca, a nie nowości z 1 lipca, które 10 lipca są już na przecenie. Chociaż takich atrakcji to u nas nigdy nie było. Dzięki temu, że produktów jest mniej, każdemu przecenianemu modelowi mogę przyjrzeć się osobiście i zastanowić się, czy naprawdę chcemy go przeceniać. Kiedyś agencja marketingowa wymyśliła mi, żeby zaczynać przeceny od -50%. Delegowałam, ufałam, nie chciałam kontrolować wszystkiego. I szczerze? Wolę kontrolować wszystko.

Co dalej

Mam nadzieję, że część tych zmian już widać, ale jeszcze więcej szykuje się od jesieni. Stawiamy w sumie na jedną główną kategorię produktową. To oznacza, że kolejne produkty znikną raz na zawsze ze sklepu i nie będzie 50 nowości miesięcznie. Dobra, tyle to nigdy nie mieliśmy, ale widywałam takie rzeczy w internecie.

W tym czasie pracujemy sobie powoli nad produktami, które, tak jak kurtki WoolAspen, będą służyć Wam przez wiele lat. Powoli, bo dobrych rzeczy nie robi się na szybko. W pracowni powstaje właśnie trafaret na produkt, który, jeśli nam wyjdzie i jakaś szwalnia zdecyduje się go szyć, będzie kolosalną zmianą na rynku. Więcej na razie nie zdradzam, bo wolę pokazać gotową rzecz niż obietnicę.

Dlaczego to wszystko robię

Pod postem o tych zmianach napisałyście mi rzeczy, które nosiłam potem w głowie przez wiele dni. Że marzy Wam się moment, w którym można spokojnie zastanowić się trzy dni nad zakupem, a nie kupować natychmiast, bo drop zaraz zniknie. Że męczy Was kolorowy zawrót głowy nowości co trzy sekundy. Że czekacie na powrót konkretnych, sprawdzonych modeli zamiast na lawinę premier.

Dokładnie w tę stronę idziemy. Mniej rzeczy, lepszych rzeczy, produkowanych w rytmie, który szanuje i Was, i ludzi, którzy te ubrania szyją. Po 13 latach prowadzenia tej marki wiem jedno: jakość i spokój wygrywają z pośpiechem na każdym dystansie dłuższym niż jeden sezon, a my gramy właśnie na długim dystansie.

Dziękuję, że jesteście z nami przez te wszystkie lata. Jeśli chcesz wiedzieć, jak ta firma w ogóle powstała, przeczytaj wpis o tym, jak logopedka z dwójką z przedsiębiorczości założyła markę modową. To dobra historia na początek tej nowej drogi.

BUTIK STACJONARNY: NIECAŁA 7 | WARSZAWA